czwartek, 18 czerwca 2009

...

Stale mam jakis stres. 
Wczoraj, ok godziny 10 rano czasu miejscowgo policja nam "wleciala na chate":) i sie dopiero po 10 minutach okazalo, ze szukaja L. W.......ka a nie L. W......ego (czyli mojego) z Cloyne....ale gliniarz jak wszedl do mieszkania to przeczytal - z wielkim trudem :) ...tylko imie z nakazu i zanim sie polapalismy to juz nas widzialam za kratkami :)...i nasza przyszla, 25-letnia walke o wolnosc i rehabilitacje :)
Czlowiek nie ma nic na sumieniu a mimo to ma jakies wspomnienia ze stanu wojennego, wychowal sie na Klosie i czterech pancernych i instynktownie boi sie wladzy:)
...natomiast nasz sasiad o tym samym imieniu i podobnym nazwisku okazal sie obywatelem, ktory zapomnial zaplacic podatek drogowy :)

Gardziarze (irlandzka policja to Garda) bardzo, bardzo przepraszali :)

1 komentarz: