Rozprawa sadowa trwala bardzo dlugo, wiekszosc tego czasu spedzilam z Panem Sedzia czekajac w hallu hotelu na koniec kolejnych narad strony przedciwnej. Troche sie dziwilam, ze to Sedzia i ja musimy opuszczac sale a nie moi oponeci, ale tak chyba bylo wygodniej..trudno jest ustalac strategie dzialania w recepcji hotelowej:)
Po pierwszej przerwie adwokat Kena zapytal mnie (drugi juz raz zreszta:) dlaczego nie odpowiedzialam na ich pismo w sprawie poinformowania ich dokladnie co dla mnie szczegolowo znaczy sformulowanie "czas pracy i przerw nie zgadzal sie z Kodeksem Pracy"
...troche zniecierpliwiony Sedzia poprosil mnie o szczegolowe! wyjasnienie.
Powiedzialam: nie odpowiedzialam na to pismo, poniewaz moj angielski jest slaby, mam problemy z forma pisana, wiec postanowilam poczekac z wyjasnieniami do procesu i formy ustnej oraz ewentualnej pomocy tlumacza.
...a w duchu pomyslama, ze prawdoodobnie Ken wsciekl sie w czasie przerwy na zapewne sowicie oplacanego adwokata, ze slabo sie przygtowal. Moim skromnym zadniem trzeba byc malo rozgarnietym (czytaj : glupcem i ignorantem), zeby chocby pobierznie przed rozprawa nie zainteresowac sie przejzeniem moich grafikow. Moje watpliwosci dotyczace niezgodnosci czasu pracy i przew w firmie Kena nie dotyczyly drobnych kruczkow prawnych i nie opieraly sie na gruntownej znajomosci irlandziego Kodeksu Pracy ...dotyczyly spraw kardynalnych, takich ktore moglam wczytac w kazdym pobieznym i skrotownym tlumaczeniu przyslugujacyh mi praw na olbrzymiej ilosci dostepnych polskich portali!
Wystarczylo aby adwokat poprosil mojego bylego chlebodawce o rozpiski z moimi grafikami (pracodawca jest zobowiazany przechowyac je 5 lat po zakonczeniu mojej pracy u niego) i pobierznie sprawdzic czy:
a) mamy sie o co klocic,
b) czy tez mozna przyjsc spokojnie nieprzygotowanym na rozprawe.
Adwokat postanowil bez sprawdzania grafikow wybrac plan B:)
Pierwsza kwota, ktora zaproponowala mi Ken byla raczej smiesznie niska....wiem jakim samochodem on jezdzi :) Z jednej strony trudno wyliczyc ile maja kosztowac moje "zuzyte" nerwy:) z drugiej apetyt rosnie w miare jedzenia.
Rano jadac z L na ta rozprawe ustalilismy, ze jesli dojdzie do negocjacji podam kwote X jako satysfakcjonujaca mnie rekompensate za poniesione straty (moralne:)
Na rozprawie Sedzia pouczyl mnie, ze jesli dojdzie do ugody to na miejscu spiszemy odpowiednie oswiadczenie, Ken w ciagu 21 dni przeleje mi kase i sprawa jest zamknieta..wiecej do niej nie wracamy...jest tylko jedno ale............ja NIE moge NIKOMU i NIGDY (do konca swiata i jeden dzien dluzej:) wyjawic jaka to jest kwota.
...no i to mnie chyba najbardziej rozwscieczylo...pomyslalam, ze wyjdzie na to ze dostane troszke kasy a z nikim o tym nie bede mogla rozmawiac??? (ja taka gadula:) ...ze jak ktos mnie zapyta jak tam mi poszla ta moja "mala wojna", bede musila siedziec cicho...o NIE !
Takie dozgonne milczenie musi kosztowac...4 razy X :)...klasztory kontenplacyjne nie sa moim przeznaczeniem :)
Nie zgodzilam sie na 2 kolejne podwyzki rekompensat (zadna nie byla rzadana przeze mnie kwota 4 razy X) Wiedzilam, ze Pan Sedzia bardzo - w miare mozliwosci - probuje mnie namowc na ugode - dla niego to najbardziej konfortowa sytulacja...zamyka sprawe i ma 'fajrant"
...ale ja, niestety dla niego, jestem uparta.
---------
Podsumowanie:
-musze czekac na wyrok niezawislego Sadu...zaryzykowlam, bo moge wygrac (przynajmniej teoretycznie) kwote 16 razy X albo 0.25 razy kwote X:)
-czekanie na wyrok moze trwac nawet pol roku (pol roku od rozprawy mija dopiero 10 czerwca)
-zostalam poproszona o przeslanie po jednej kopi do Sadu i Kancelari Adwokackiej moich zapiskow dotyczacych grafiku, ale jak zaznaczylam te moje zapiski nie sa glownym dowodem w sprawie
-glownym dowodem w sprawie jest bardzo wiarygodny zegra pracy - zeby sie zalogowca, ze np zaczynam szychte trzeba zeskanowac na nim swoja prawa dlon...nikt nie moze za mnie tego zrobic...taka Ameryka w tej biednej Irlandii:)...dobrze, ze nam w tym sklepiczku nie wszczepili chipow w ucho, zeby nas monitorowac przez satelite :)
-od wyroku, ktory mam nadzieje juz niedlugo otrzymam moge sie jedynie odwolywac do Sadu wyzszej insatncji
-podobno jedno to wygrac proces a drugie to wyegzekwowac kase...ale ja juz sprawdzilam jakie sa odpowiednie procedury sciagania naleznosci:)
Z reszta problemy ze sciaganiem, z tego co wiem, sa z ludzimi, ktorzy nie posiadaja majatku..Ken do nich na pewno nie nalezy!
---------------
Z plotek wiem, ze nagle wszyscy w mojej bylej firmie pieknie otrzymuja odpowiednie przerwy w przyslugujacych im godzinach, ze Kena dopadla plaga kontroli od tutejszego "sanepidu" po najrozniejsze inne ispekcje pracy, ze niestety nie dysponowal on wszsytkimi odpowiednimi wydrukami z zegara pracy:)...upor i bezpodstawna wiara we wlasna nieskazitelnosc musi kosztowac!
-----------
Jestem podla ...wiem :)...i ta podlosc mnie cieszy !