Wynikow nadal nie ma i staramy sie o tym nie myslac....nie myslec o wynikach markerow i o tym, ze w zeszlym tygodniu zadzwonil moja pani doktor i powiedziala, ze musze wrocic i testy powtorzyc, bo cos im nie wyszlo:(
Zapytalam tylko kiedy?...odpowiedz brzmiala...najlepiej dzis!
...staram sie wierzyc, ze jest tak jak mowi moja mama - laborantka w stanie spoczynku:) - ze czasami po prostu zbieje sie probowka.
Staram sie tez nie myslec o tym, ze kilka dni temu zadzwonili o 19.00! wieczorem z mojej przychodni (przychodnia jest czynna do 16.00) i pani z recepcji oznajmila mi, ze musze sie udac 19 pazdziernika do szpitala a wczesniej wykonac dodatkowe badania...nie wiedziala nic wiecej....gdzies jej sie zapodziala karteczka z danymi. Caly nastepny dzien spedzila jezdzac po szpitalach w Cork probujac sie dowiedziec na jaki oddzial mam sie udac ?...i szczerze mowiac pogodzilam sie juz z mysla, ze pewnie testy na markery wyszly zle i teraz dla odmiany mam raka jajnika:(
...w drugim z koleji szpitalu i na 3 z koleji oddziale okazalo sie szczesliwie, ze skierowanie na wizyte kontrolna a nie pobyt! jest nie z ginekologi, ani tez z oddzialu raka piersi a z kardiologi!
.... tego samego dnia, ale poznym popoludniem zadzwonili znow z przychodni tym razem przpraszajac za moje niepotrzebne nerwy i za to, ze narobili zamieszania a dowiedzenie sie o co wlasciwie chodzi zajelo im wiecej czasu niz mnie.
Oczywiscie mozna powiedziec, ze nie ma co panikowac na zapas...sprobujcie sami zachowac zimna krew po takich przejsciach jakie ja mialam. Moje wielkie problemy zdrowotne zaczely sie od takiego wlasnie niewinnego:) tel 1,5 roku temu...wtedy tez przemila pielegniarka powiedziala, ze nie mam sie denerwowac, ale musza zrobic kilka dodatkowych testow.
...wiec czekam, czekam nadal na wyniki...
...a zeby myslec jak najmniej zaczelam uczeszczac codziennie do collage-u :)