
foto by R
Swieta minely nam zdecydowanie pod znakiem ciszy i spokoju. Zaproszenie na swiateczny obiad goscie nie dotarli niestety. Kilka minut po tym jak w sobotnie przedpoludnie obralam 2 kg ziemniakow, utarlam olbrzymia ilosc burakow a do piekarnika wstawilam 4 kg szynke, ktora macerowalam w ziolach od czwartku, zadzwonil O i zalamanym glosem oznajmil, ze nie dosc, ze od Wigili nie maja wody, bo zamarzla w rurach, to wlasnie wieksza czesc 3 osobowej rodziny nagle dostala ostrej grypy zoladkowej i on biedny biega teraz po ogrodku lowiac resztki irlandzkiego sniegu, zeby bylo czym splukiwac wc...w zwiazku z czym nie przyjada.
Jak nie urok, to..........grypa zoladkowa :)
...niniejszym cale Swieta jemy z L jeden zestaw obiadowy:)...pieczona szynka, ziemniaki i tarte buraki :)...ale nie narzekamy!!!!!!!!!!!:)
...jesli mieliscie w czym umyc naczynia po wigilijnej kolacji, w sobote rano bezproblemowo zaparzyliscie herbate i ugotowaliscie kielbase na swiateczne sniadanie a wybieracjac sie do wc nie taszczycie ze soba wiadra ze sniegiem:)...mysle, ze rowniez mozecie uznac minione Swieta za spokojne i radosne :)...inni nie mieli tyle szczescia !
...to prawda:)
OdpowiedzUsuńspokoju,radosci i spelnienia marzen w tym swiatecznym czasie zycze!
Faktycznie, czasem niepotrzebnie marudzimy:-)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że u Twoich znajomych już ok?
Nasze święta też były spokojne - mieliśmy wodę i wszystkie pozostałe udogodnienia;-)
Pozdrawiam cieplutko i życzę pięknych poświątecznych dni.
To ja już nie pisnę ani słówka! ;D
OdpowiedzUsuńSpokojnego czasu POSTświątecznego!
:) Jak tak na to spojrzeć to jestem szczęściarą :)
OdpowiedzUsuńQue tengais felices fiestas de navidad y una mejor entrada en el año nuevo.
OdpowiedzUsuńUn abrazo
el lio de Abi .weebly
el lio de abi
Witam i pozdrawiam poświątecznie!
OdpowiedzUsuńFaktycznie o Waszej irlandzkiej zimie w casie minionych Swiąt donosily nasze polskie media, szczególnie o lasach wielu Polaków, których zima uwięziła na lotnisku.
Mam nadzieję, ze zblizajacy sie Nowy Rok Będzie dla Ciebie szczęśliwy!!!
Pisz jak najczęściej na swoim blogu, uwielbima czytać Twoje posty:))
Virginia
Ja miałam to szczęście że święta przeszły bez awarii,ale parę tysięcy ludzi w zachodniopomorskim było bez prądu i może nadal jest ..masakra:)))
OdpowiedzUsuńhmmm no to ja w takim razie urodzona pod szczęśliwą gwiazdą jestem :) - nic nie zamarzło, menu bardzo bogate, goście dotarli w pełnym składzie a nawet w nadmiarze ;) ale za to dziś ledwo dycham - jakaś infekcja gigant mnie dopała i nie opuszcza bestja dzika!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam cieplutko i poświątecznie
;-)) Mieliśmy to wszystko. Współczuję znajomym.
OdpowiedzUsuńI trochę Wam, ale to jednak nieźle mieć gotowe jedzonko i wypoczywać :))
aan.osiem
Aniu u nas też zabrakło zaproszonego gościa. Mąż zaprosił swojego przyjaciela, który jest samotny, ale rozłożyła go właśnie grypa żołądkowa. Mieliśmy więc na stole tradycyjne wolne nakrycie.
OdpowiedzUsuńBożego błogosławieństwa w Nowym Roku 2011 Ci życzę.