A jak jest mlodym, szanujacym sie Irlandczykiem, to oszczedzal od roku pieniadze, odlozyl nieduzo - ledwo kilka tys euro:), bo ma przeciez jeszcze kredyt na dom...wiec wraz z zona jada do Cheltenham w Anglii...zawsze o tym marzyli :)...i beda tam przez caly dzien obstawiac irlandzkie konie, ktore biegna dzis w gonitwach:)...jak widac kazdy ma swoja Mekke:)
...trzeba byc Irlandczykiem z dziada pradziada, zeby tak spedzac to swieto:)...takim prawdziwym Irolem:).........jak J, kolega L:)
......uwielbiam ta niezrozumialam dla mnie irlandzka fantazje !......a przecize moze irlandzki kon wygra i znow J i jego zona poczuja smak triumfu nad Anglikami...warto bylo oszczedzac caly rok! :)
L uzbrojony w nakolannikach z foli i tasmy klejacej:) pojechal fotografowac zonkile....jak zdjecia wyjda, wkleje je po poludniu :)
no proszę a nam od rana wmawiają że Irlandczycy szukają dziś czterolistnej koniczyny i ubierają się na zielono:)))))))))))))))))))
OdpowiedzUsuńOj czekam na foty
OdpowiedzUsuńCzyli jednak są inne tradycje niż picie piwa i ubieranie się na zielono ;)))))
OdpowiedzUsuńZdjęcia wyszły! Warto było klęczeć ...
OdpowiedzUsuńa ja tu mieszkam i tez spedzam swieta.koni nie onstawiam
OdpowiedzUsuń