poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Listonosz dzwoni zawsze 2 razy

Nadal jestesmy bezrobotni.
Kilka miesiecy temu jak caly ten "stan" sie zaczynal naiwnie myslalam, ze bedzie trwal krotko, ze spowoduje mase zmian, ze bede cos musiala znow zaczynac od nowa...a juz mi sie nie chce, bo ile razy mozna? Myslalam tez, ze "zalatwianie" formalnosci w urzedach potrwa miesiac, w najgorszym wypadku dwa a pozniej juz bedzie mozna zajac  sie czyms konkretnym....np planowaniem przyszlosci:)
Rzeczywistosc jest taka, ze minimum 3 razy w tygodniu albo ja, albo L musimy z jakiegos powodu stawic  sie w urzedzie, odczekac swoje (czytaj conajmniej 1,5 do 3 h)....a irlandzkie urzedy, wlaczajac w to poczte, pracuja kilka godzin od rana.....miedzy 12.00 - 14.00  jest przerwa i po 14.00 znow sa otwarte przez 2 h. Troche smieszne, ze w kraju w ktorym slonca jest jak na lekarstwo pora sjesty jest swietoscia:)
Pocieszam sie tylko tym, ze z kolejkowych rozmow wynika, ze wszyscy maja takie same problemy a nasze wieczne wyjasnienia, odwolania i meetingi w socialu nie sa spowodowane nieudacznictwem, ale ogolna sytulacja i dosc luznym traktowaniem litery prawa przez panie urzedniczki:)
Probuje np wypelnic wniosek na urlop...w czasie odbierania zasilku przysluguje mi 12 dni (nie wliczajac niedziel) na rok urlopu:) Moge wtedy wyjchac gdzie chce (np odwiedzic moja ortodontke w Poznaniu:) i robic co chce...jak wroce zasilek bedzie na mnie czekal.
1 wyjscie do urzedu w tej sprawie...pytam jak calosc dziala, jakie musze spelnic warunki. Prosze pania urzedniczke o wniosek na urlop, wydaje mi tylko jeden, L musi przyjsc osobno.
2 wyjscie do urzedu: przynosze wypelniony wniosek + kopie biletu i probuje go oddac w odpowiednim okienku. Pani jest bardzo zdziwiona i pyta kto mi wogole wydal ten wniosek ???
Poza tym informuje mnie, ze wnioski sklada  sie najwczesniej 3-4 dni przed wylotem i mam wrocic za 3 tyg. Odchodze od okienka, ale po chwili wracam i pytam czy na pewno, bo na wniosku jest wytluszczonym drukiem napisana informacja, ze wniosek trzeba zlozyc najpozniej 14 dni przed wylotem.  Pani stwierdza, ze to jest niewazne i zebym  sie tym nie przejmowala!!! i teraz ona na pewno mi tego wniosku nie przyjmie.
...sprobuje zlozyc powyzszy wniosek 15 kwietnia jak bede obowiazkowo w urzedzie w innej sprawie a jesli sie nie uda to stawie sie 3-4 dni przed wylotem...a najgorsze jest to ze NIE WIEM czy wtedy sie nie okaze, ze przyszlam za pozno!
Dodatkowo podobna procedure musze osobno przejsc jesli chodzi o dofinansowanie na mieszkanie, bo dostaje to z innego urzedu, ktory zyczy sobie osobnego powiadomienia.

Siedzimy glownie w domu. Dwa razy w tygodniu jezdzimy do urzedu do pobliskiego miasteczka 7 km od Cloyne, na poczte, odebrac pieniadze w odpowiedni dzien "zasilek glowny" - cos  w rodzaju naszej "kuroniowki" a w inny dofinansowanie na mieszkanie. Czas plynie, trudno sie zmobilizowac do czegokolwiek. Zaczelam szukac w necie informacji jak poradzic sobie z taka stagnacja?  Czynnosci ktore normalnie wykonuje sie przed wyjsciem do pracy i zajmuja 5 minut - np powieszenie prania - urastaja do wydarzenia przedpoludnia. 
Nuda, bezczynnosc, brak perspektyw...czekanie na listonosza, ktory miejmy nadzieje przyniesie w koncu informacje o splacie zaleglych pieniedzy z urzedu...czekanie na jakakolwiek informacje z Sadu.
....mam nadzieje, ze w koncu sie to zmieni, ze w koncu uda nam sie dostac na jakis kurs z urzedu pracy, zaczniemy wstawac rano i czekac na wolny weekend...albo po prost gospodarka ruszy i znow bedzie praca!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz