sobota, 25 września 2010

Czekamy

Wynikow nadal nie ma i staramy sie o tym nie myslac....nie myslec o wynikach markerow i o tym, ze w zeszlym tygodniu zadzwonil moja pani doktor i powiedziala, ze musze wrocic i testy powtorzyc, bo cos im nie wyszlo:(
Zapytalam tylko kiedy?...odpowiedz brzmiala...najlepiej dzis!
...staram sie wierzyc, ze jest tak jak mowi moja mama - laborantka w stanie spoczynku:) - ze czasami po prostu zbieje sie probowka.
Staram sie tez nie myslec o tym, ze kilka dni temu zadzwonili o 19.00! wieczorem z mojej przychodni (przychodnia jest czynna do 16.00) i pani z recepcji oznajmila mi, ze musze sie udac 19 pazdziernika do szpitala a wczesniej wykonac dodatkowe badania...nie wiedziala nic wiecej....gdzies jej sie zapodziala karteczka z danymi. Caly nastepny dzien spedzila jezdzac po szpitalach w Cork probujac sie dowiedziec na jaki oddzial mam sie udac ?...i szczerze mowiac pogodzilam sie juz z mysla, ze pewnie testy na markery wyszly zle i teraz dla odmiany mam raka jajnika:(
...w drugim z koleji szpitalu i na 3 z koleji oddziale okazalo sie szczesliwie, ze skierowanie na wizyte kontrolna a nie pobyt! jest nie z ginekologi, ani tez z oddzialu raka piersi a z kardiologi!
.... tego samego dnia, ale poznym popoludniem zadzwonili znow z przychodni tym razem przpraszajac za moje niepotrzebne nerwy i za to, ze narobili zamieszania a dowiedzenie sie o co wlasciwie chodzi zajelo im wiecej czasu niz mnie.
Oczywiscie mozna powiedziec, ze nie ma co panikowac na zapas...sprobujcie sami zachowac zimna krew po takich przejsciach jakie ja mialam. Moje wielkie problemy zdrowotne zaczely sie od takiego wlasnie niewinnego:) tel 1,5 roku temu...wtedy tez przemila pielegniarka powiedziala, ze nie mam sie denerwowac, ale musza zrobic kilka dodatkowych testow.
...wiec czekam, czekam nadal na wyniki...
...a zeby myslec jak najmniej zaczelam uczeszczac codziennie do collage-u :)

13 komentarzy:

  1. Nie ma takiego człowieka, który potrafiłby się nie denerwować. Zuza czekam na dobre wieści!

    OdpowiedzUsuń
  2. też bym się denerwowała, nawet teraz sie denerwuję...

    OdpowiedzUsuń
  3. Będzie dobrze - jest dobrze!! Za chwilę to czekanie będzie już za Tobą!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę Ci zdrowia. Wszystko będzie dobrze. Na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nikt kto tego nie przeszedł nie może powiedzieć, ze cię rozumie. Bardzo ci współczuję tych nerwów i strachu. Pozostaje mi życzyć i wierzyć z Tobą w to, że będzie dobrze... a ja się boję iść na badania...

    OdpowiedzUsuń
  6. Hello, I just found your blog.
    Have a good Sunday!
    Stefanie

    OdpowiedzUsuń
  7. ...ale ogolenie nadal zyje i mam dzis dobry humor ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najważniejszy jest humor :))) I tak myslę, że u Ciebie wyczerpała się już "siła złego na jednego". Taka mam koncepcję i tego sie trzymajmy!!!
    Pozdrowienia !
    anna.osiem

    OdpowiedzUsuń
  9. To jest naprawdę wszystko bardzo trudne i jesteś niezwykle dzielna. Szkoda tylko, że przez bałagan szarpią Ci dodatkowo nerwy, jakby Ci było mało. Wiem, że to niczego nie zmienia, ale Jordańska publiczność Twojego bloga cały czas jest z Tobą myślami.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mam pojęcia, co czujesz, więc nie będę pisać, że wiem...

    Mogę jedynie napisać: podziwiam za ten humor, za siłę. Bardzo podziwiam.
    I przesyłam mnóstwo ciepłych myśli!

    OdpowiedzUsuń
  11. Służba zdrowia właśnie w takiej chwili nawala. W tym miesiącu byłam na usg na ŁĄkowej prywatnie, pouczona, że tylko o tej godzinie mogą zrobić i broń Boże się spóźnić, wię byłam punktualnie i kwitłam przeszło godzinę, bo jeszcze wprowadzali jakieś inne pacjentki. Lekarz zdziwiony moją wizytą, skoro nic mnie nie niepokoi, na szczęście wszystko ok. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaczelam sie zastanwaiac dlaczego cie nie ma na blogu B. gdzie sie zwykle spotykamy. Dolaczam sie do jak najserdecznieszych zyczen pomyslnych wynikow.
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
  13. Myslę, że ja przeoczyłam gdzieć dobre nowiny i super wyniki. Takie slowa, czasami frywolnych pielęgniarek i lekarzy doprowadzaja człowieka na skraj. Wiem co mówie. Mroxniaki dlatego sa mrozniakami, bo juz 2 razy słyszałam że trzeba wyciąc cyste, która jest na granicy raka, ale nie jest rakiem, ale może być. Ecie pecie. Taka fajna kombinacja słow-granica raka, a ja myslałam...eee nie ważne na razie jest oki i nic sie nie odnawia.
    Buziole w noch
    fajnie ze jestes

    OdpowiedzUsuń