środa, 6 maja 2009

Strachy na lachy

SilOM i godnosciOM osobista wymoglam jednak na dr Leonardzie skierowanie na kontrolne badania piersi. Jeszcze przed wyjazdem do Polski stawilam sie w kilinice w Cork. Badania takie to dla mnie nie nowosc, robie je co pol roku srednio, ale tutaj pierwszy raz:)
Robie je dosc czesto nie dlatego, ze mam jakies oryginalna dewiacje:) ...a po prostu dlatego, ze jestem z grupy podwyzszonego ryzyka. Powinnam badac sie bardzo regularnie.
Pisze tez o tym na blogu nie dlatego by emanowac zyciem osobistym i poufnymi tematami...ale po to by sama przed soba "oswajac temat" i chyba troszke po to by propagowac takie badania:)
...moze kogos po tym co pisze natchnie, zeby samemu tez wbrac  sie na badania kontrolne ?

Gdybym miala cywilna odwage zaangazowac  sie w jakakolwiek dzialalnosc  spoleczna z pewnosca byla by to organizacja "rozowej wstazeczki:)

Badania przebegly dosc typowo, moze troche bardziej profesjonalnie niz u nas to wygladala...przynajmniej probowali stwarzac pozory:)  Np przy badaniu procz lekarza musi byc w gabinecie pielegniarka ...to na wypadek ewentualnych posadzen o molestowanie:)...moze wiedza, ze juz sie sadze z Kenem  i sa czujni ??:)
Przed badaniem dostalam flizelinowy fartuszek i w nim wystapilam przed panem doktorem:)
...ogolnie irlandzki szpital to taka slaba kopia amerykanskich klinik, ktore wszyscy znamy z seriali telewizyjnych...personel biega nerwowo jak w "Ostrym dyzurze":), wszedzie pelno przypietych "klipsem" kartotek na podkladkach, TV w poczekalni, kazdy lekarz i pielegniarka wita sie ze mna podajac mi reke i mowiac imie i nazwisko....jestem tak do tego nieprzyzwyczajona, ze nawet nie wiem jak mam na to reagowac:)...w koncu tez podaje reke:)
..a panie pielegniarki maja przypiete do mundurkow zegarki jak broszki:)
Przynioslam ze soba kilka badani i testow  z Polski (sama je przetlumaczylam:), niby daly sie zrozumiec, ale od razu przeslali je do profesjonalnego tlumacza:)...tak bedzie lepiej dla nas wszystkich!
Moj ciekawy przypadek zainteresowal caly personel, sciagneto pana profesora i dodatkowo jakas wazniesza pielegniarke, ktora trzymala mnie za reke i glasala po pleckach w flizelinowym fartuszku :) jak pan profesor mowil mi, ze z moim wywiadem rodzinnym ryzyko zachorowania jest znaczne podwyzszone niz u przecietnej pacjetki i ze naprawde powinnam na  siebie uwazac:)
...wlasnie dlatego tutaj jestem! ...pomyslalam....a po za tym nie lubie jak mnie obce osoby glaszcza:)
Zostalam wpisana na wszystkie mozliwe listy i juz poczta przyszlo skierowanie na badania za rok .....dobrze, ze L zobaczyl dokladna date, bo ja z wrazenia pojechala bym juz teraz.......a badanie mam na 7 maja 2010! na 16.15 :)

Pisze o tym wszystkim wesolo, wiadomo jednak, ze takie badania to stres, ale na razie niestresowej alternatywy nie ma!

...a to ja przed okienkiem rejestracyjnym:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz