poniedziałek, 2 marca 2009

Dzien zonkila

Z nerwów i chyba ze starości zaczęło mi szfankowac zdrowie. Zawsze miałam skłonności do wysokiego ciśnienia, ale teraz stało się niebezpiecznie wysokie. Musiałam się wybrać do irlandzkiego lekarza. Dla ułatwienia dodaje, ze irlandzka służba zdrowia jest druga od końca w Europie i gorzej wypada w tym rankingu tylko Albania. Jak doniosła mi ostatnio kolażanka (Anka :) podobno w „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł o angielskiej, (czyli tez wyspiarskiej) delegacji, która z ciekawością śledzi wspaniale i nowatorskie!! rozwiązania naszego NFZ-u. Oni nam zazdroszczą np. powszechnej dostępności dla polskich pacjentów porad specjalistów.

Wszystko to wydaje się niewiarygodne póki nie trzeba tutaj isc do lekarza. Z moim wysokim ciśnieniem trafiłam do lekarza pierwszego kontaktu, czyli niby tak jak w PL.Dr Leonard Harty, którego wybralam z dostępnego dla mojej „dzielni” zestawu lekarzy, ponieważ …miał ładne imię – i tak nie mam, kogo zapytać o referencje. Podczas pierwszej wizyty ucieszyłam się, ze jest biały (trochę ze mnie rasistka wychodzi), młody – (czytaj: nowoczesny) i mówi z ładnym angielskim akcentem, wiec łatwiej mi go będzie zrozumieć. Trochę był zdziwiony, ze z taka blachostką jak tygodniami utrzymujące się ciśnienie na poziomie 170/115 (norma to 120/80) do niego przyszłam no, ale ostatecznie już mnie przyjął. Bardzo tez się zmartwił, ze na pewno nie jestem w ciąży, bo jak wyjaśnił to by mu dało odpowiedź na wszystkie dręczące go pytania. Niestety ja w ciąży nie jestem! Musiał biedak szukać dalej….Zmierzył mi ciśnienie raz, było wysokie i po 10 minutach znów….Było jeszcze wyższe i zdecydowanie przekraczało normę. Dla pewności jeszcze mnie zważył i wszystko sobie zapisał w komputerku. Szczerze tez mu się przyznałam, ze biorę trochę lekarstwa, które na nadciśnienie bierze moja mama i ze wiem, ze to malo odpowiedzialne, ale tak już bywa na emigracji.

Dr Leonard szczerze się ucieszył. Wyszukał sobie w necie irlandzki odpowiednik tego, co bierze moja mama, zapisami receptę i kazał przyjść za 3-4 tyg. Zapytałam czy może nie zleciłby mi jakiś dodatkowych badan, np. krew i mocz i ze czytałam w necie, ze mogę mieć powyzszone ciśnienie np. od choroby nerek, tarczycy i ze ogólnie wołałabym wiedzieć, dlaczego tak nagle mi się pogorszyło. Bardzo tym zdziwiłam dr Leonarda. Szczerze stwierdził, ze za bardzo się skupiam na sobie, ze są ludzie, co maja gorzej niż ja, ze jak są w rodzinie skłonności to tak już musi być (lepiej dla mnie jak się z tym pogodzę za wczasu) i jak już musze cos czytać w necie to niech czytam np. o diecie dla nadciśnieniowców (wszystko bardzo miłym tonem, ale stanowczo).

Ja na to grzecznie, ze wyczytałam, ze osoby chorujące na nadciśnienie mają niedobory potasu i ze ja właśnie mam taki potas w tabletkach z Polski i go sobie jem….matko, Leonard się załamał, naraobił rabanu, kazał mi te dragi natychmiast!!! odstawić i nic nie pomogły tłumaczenia ze to suplement diety, ze kupialm to w PL bez recepty (zestaw witamin gdzie dodatkowo jest podwyższona porcja potasu). Bałam się, ze Leonard skieruje mnie na odwyk. Musiałam mu obłudnie obiecać, ze przestane to brać.

Trochę mnie wkurzył ta swoja reakcja, wiec za kare zapytałam czy może mnie skierować na kontrolne badania piersi, bo jestem z grupy podwyższonego ryzyka. Dobiłam Leonarda, bo niestety nie mam prywatnego ubezpieczenia i będzie mnie musiał skierować, czyli jakieś tam „punkciki” ze swojej puli na extremalne badania dla hipochondrycznych pacjentów pewnie straci.

A co..... Irole na każdym kroku mówią i piszą o profilaktyce raka piersi. Maja nawet specjalny dzień walki z rakiem (Dzien Zonkila) , kiedy to sprzedaje się te kwiatki a cale zdobyte w ten sposób pieniądze przeznacza na profilaktykę. – Taki irlandzki odpowiednik Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy…nie ma wtedy człowieka na ulicy bez pęczka żonkili w ręce:) Bardzo lubie tutaj ten dzień. Dr Leonard zalecił mi tez bym starała się bardziej relaksować!!!!!!!!!

Nie przyznałam mu się, ze pije czasami herbatę z melisy…boje się nalotu irlandzkiego CBA.

1 komentarz:

  1. Rozunia,
    ja wymiekam, skad ci sie to bierze??? Do kabaretu sie nadajesz! No i jeszcze ta hustawka na koniec:)))A.

    OdpowiedzUsuń