Od rana mialam umowana wizyte u dentysty...dentysty boje sie jak ognia:(...dziurka w zebie okazala sie niestety duza japa, ale dostalam znieczulenie i wszystko poszlo gladko:)

W nagrode za to, ze bylam grzeczna..... nie plakalam, dzielnie znioslam zastrzyk, wiercenie i swiatlo w oczy...kupilam sobie piekne, buty na wiosne! ...swiat nagle stal sie znow kolorowy :))

moje gratulacje, bo ja przygotowuje sie psychicznie do wizyty u dentysty 5 lutego...brr!
OdpowiedzUsuńA co tak nieśmiało te buciki pokazujesz?? ;)
OdpowiedzUsuń...jak klikniesz na zdjecie to pokaze sie zblizenie:)...troche obciach tak epatowac nowym zakupem, ale tak sie ciesze, ze bede w nich dzis chyba spala :)
OdpowiedzUsuńJa dziś też miałam wizytę u dentysty! Ale u mnie to było na razie załatanie na szybko, a prawdziwe zmagania, żeby ząbek wyprowadzić na ludzi, potrwają jeszcze ze trzy wizyty...
OdpowiedzUsuńAle ja go lubię. W nagrodę ... zapaliłam sobie dziś przed snem świece!
buciki rzeczywiście śliczne :))))
OdpowiedzUsuńDentysta - brrr
OdpowiedzUsuńJestem z ciebie dzielna.
A zakupy od zawsze poprawiają humor, chyba ze się za dużo wyda ;)
Ja mam świra na punkcie piżam i skarpetek.
U dentysty byłam we wtorek i znów idę w poniedziałek,bo u mnie z małej dziurki wychodzi leczenie kanałowe...
OdpowiedzUsuńZakupy najlepsza recepta na poprawę humoru.!
:) :) zakupy są dobrą pociechą na wieeeeele strasznych rzeczy :) ja będę je uprawiać niedługo z rozpaczy za Wyjechanym Mężczyną :) ;p
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :) pokaż te buty :) pochwal się!
o fajne buty "mały podarek dużo radości" oj mi też by się przydał zastrzyk energii albo choć takie słońce jak u was na zdjęciu
OdpowiedzUsuń